I Love The World

Kliknelam dzis przypadkiem w linka zamieszczonego w opisie gadu gadu jednej kolezanki. Jest to reklamowka kanalu Discovery zrobiona w formie wesolej, prostej piosenki o tym jak ci ludzie kochaja nasza planete.
I musze powiedziec, ze cos mnie chwycilo za serducho. Bo tez kocham te ziemie. Za gory, za lasy, za zwierzeta i za budynki stworzone ludzkimi rekami. Za zielen wiosenna i za jesienne kolory. Za cieple lato i sniezna pierzyne w zimie. Za te wszystkie cuda, obok ktorych przechodzimy na codzien nawet ich nie zauwazajac. Traktujemy widok za oknem jako czesc nudnej codziennosci. Nie zwracamy uwagi.
Ale wystarczy czasem mala biedronka na dloni by czlowiek przystanal, spojrzal dookola siebie i pomyslal we wlasnym jezyku to zdanie, ktore jest na koncu tego filmiku. The World Is Just Awesome.

Pamietajcie o tym, a swiat nie bedzie taki szary i brzydki ^^

2008-07-18 19:46:03 skomentuj (4)




Yksi kieli ei ikinä riitä <3

Tervetuloa!
Nimeni on Agnieszka. Olen kotoisin Puolasta. Minä on kaksikymmenta kuusi vuotta vahna. Rakastan minun poikaystavä ja minun kaunis sininen auto. Kiitoksia katsomisesta! Hyvää päivänjatkoa!

Oki... to by bylo na tyle w kwestii formalnej :) No a teraz nalezaloby wyjasnic cale to talatajstwo, prawda? 

Jakis czas temu byla przy stole rodzinnym ogolna rozmowa o jezykach i moj ojciec do mnie rzucil tekstem "To ze znasz 4 slowa po finsku nie znaczy jeszcze, ze jestes poliglota". Nie zamierzalam sie z nim klocic bo po co. Niestety moi rodzice pojecie o moich zainteresowaniach, a takze stopniu tego co potrafie zrobic maja mizerne. Czasem mnie to denerwuje bo czlowiek zadnego wsparcia w tych sprawach nie ma, ale z drugiej strony tez nie chwale sie jakos za bardzo bo po prostu nie lubie. No trudno. Ich poziom ignorancji pozostanie wiec na pozycji stalej.
Ale dla sprawdzenia siebie zaczelam liczyc co juz umiem i calkiem niezle mi wyszlo.. podstawowe zwroty mam juz opanowane i to calkiem niezle, zwykle po kilka wersji :D To co macie powyzej znaczy: "Witam! Mam na imie Agnieszka. Pochodze z Polski. Mam 26 lat. Kocham mojego chlopaka i moj piekny niebieski samochod. Dzieki za ogladanie tego! Dobrego dnia!" Jak widac troche wiecej jak 4 slowa tu sa ^^

No ale moznaby zapytac.. czemu dopiero teraz ta notka skoro rozmowa sie odbyla "jakis czas temu"? Ano powodem do napisania tej notki byla stronka ktora dzis znalazlam. Powiem wam, ze sie w niej zakochalam. Zawiera duzo wyrazen podstawowych w roznych (naprawde wielu) jezykach, czyli to co male, niebieskie Saarinki lubia najbardziej :D Nie pogada sie duzo co prawda z innymi ludzmi przy pomocy takich zwrotow ale przeciez nie o to chodzi. Do komunikacji szeroko rozumianej sluzy stary, dobry, prosty jak budowa cepa jezyk angielski. A takie zwroty i zwrociki sa po prostu bomba do przelamywania lodow z obcokrajowcami. Jeszcze zanim te strone odkrylam potrafilam w 13 jezykach powiedziec "dzien dobry". Niby nic, taka mala glupota. Ale wiecie jak cieszy? Jak sie spotyka kogos z innego kraju i po pytaniu skad jestes rzuca sie mu wyrazeniem z jego jezyka... od razu uradowani, zwlaszcza jak to jakis nietypowy jezyk bo niemiecki, angielski, francuski to standart. Ale jak Szwedowi zarzucilam God Dagiem, to zaskoczony byl co niemiara.
Zreszta na pomysl uczenia sie zwrotu dzien dobry wpadl mi do glowy po tym jak pare razy ludzie na serwerze miedzynarodowym mowili mi "siema" (tam co drugi znal to). No i tak czasem umialam odpowiedziec, czasem nie, dlatego zaczelam wypytywac jak u nich bedzie :) No i mi sie spodobalo. A teraz sie doucze jeszcze troche... bo jak w tytule stoi - jeden obcy jezyk mi nie wystarcza :D

2008-07-15 16:55:53 skomentuj (0)




....

Uwaga Uwaga... nadchodzi update bloga! Powtarzam! Nadchodzi update bloga! To nie sa cwiczenia! Nowa notka na horyzoncie! Prosimy spokojnie udawac sie do doku na komentarze Nie ma powodu do paniki!

XD

Tak, tak... jak widzicie moj stary dobry przyjaciel Shooler znowu mnie nawiedzil i marudzil cobym cos pisala na blogu. A ze w sumie wakacje sa (90 dni - ah to studenckie zycie!) to moge sprobowac. Przydaloby mi sie czasem przelac troche mysli na "papier". Chociaz z drugiej strony jednym z powodow, dla ktorych zarzucilam pisanie na blogu bylo to, ze nie moge napisac wszystkiego i zawsze dbam by to co pisze bylo w miare poprawne. A moj pokrecony mozg poprawny nie jest... oj nie.
W tym momencie kopniaka w cztery litery zapuscilabym chetnie w strone osob, ktore tak gadaja o anonimowosci internetu. Fakt, mozna sie ukrywac, mozna napisac co sie chce. Ale jesli zna was troche ludzi i ktos przypadkiem moze kiedys wejsc i poczytac.. to juz sie robi troche niefajne i zaczyna sie uwazac. Oczywiscie moznaby zmienic ksywke, udawac kogos innego i pod ta anonimowa postacia sie wywnetrzac.. ale z drugiej strony to tez byloby czesciowym zaklamaniem. Zwlaszcza jakby zaczelo sie zmieniac fakty itp itd... blah... zamkniete kolo sie z tego robi.
Niewazne. To takie randomowe przemyslenie bylo... po prostu bede pisac o tematach bezpiecznych ;)

Hmmm...

Chcialam jakos zareklamowac swoj komiks Two Hearts, ktory tworze od jakiegos czasu, ale tak juz mam ze wstydze sie strasznie i nie potrafie dobrego slowa powiedziec. Nawet jesli cos co tworze jest moim ukochanym dzieckiem, tak jak ta opowiesc. Ale jesli bedziecie chcieli zajrzec do niego i moze zostawic jakis komentarz to sie bardzo uciesze! :) Ponizej wrzucam obrazek jeden, przerobiony na niebiesko zeby pasowal do strony (nienormalna jestem, wiem).



No nic, to chyba tyle na dzis, trzymajcie sie cieplo i do poczytania.. kiedystam jak cos mi przyjdzie do glowy ;)

2008-06-30 13:01:59 skomentuj (3)




***


Jak idzie mi robienie tych notek to wszyscy widza.
Chyba sie jednak nie nadaje do tworzenia Bloga.
Za malo systematyczna jestem ;)

Jednak zeby nie tracic logina bo moze mi sie
jeszcze kiedys odwidzi i bede cos tu pisac (akurat..)
i zeby nie bylo tu tak strasznie pusto
to zostawie tu to conieco co juz bylo.



Jednoczesnie zapraszam do odwiedzenia stronki
ktora uploaduje nieco czesciej. Znajdziecie tam
troche obrazkow, ktore w swoim zyciu nabazgralam.
Nie jestem genialnym artysta, ale lubie to robic,
a to sie chyba liczy najbardziej.

http://saari.deviantart.com




2007-12-13 21:06:06 skomentuj (3)




Blah

Dzis bez inteligentnego tytulu bo mnie caly dzien glowa boli i nie mam ochoty myslec.

Cos mi sie layout rozwalil. Ciekawe czy stronka, z ktorej pobralam obrazek sie popsula na chwile czy juz na dluzej... Mialam zrobic w wordpressie porzadna, ale to musze miec dluzsza chwile i dolapac kolege, ktory mial pomoc :x

Btw... zaskoczyl mnie dzis Ziobro w telewizji jak cieszyl sie ze swojego "zwyciestwa". Wtf? Przeciez on mial wiecej tylko od samego Gowina, a ogolnie to PO zwyciezylo w Krakowie . Tyle, ze sie glosy rozlozyly na wiecej dobrych kandydatow. A ze PiS mialo tylko oszoloma Ziobre.. coz.
Ja tam sie w ogole zastanawiam jak na kogos takiego mozna bylo glosowac. Nie dosc, ze dyktafonu obslugiwac nie umie to jeszcze podczas tylu konferencji prasowych.. jak on to okreslil? "nie byl w stanie pokazac pozytywow swojej pracy"? Gratulacje dla tego pana.

2007-10-23 00:45:59 skomentuj (1)




Z pamiętnika optyka

Dziś będzie notka na wesoło. Rodzice opowiadali mi wczoraj śmieszne historyjki które się zdarzyły w zakładzie optycznym, którym kierują i którymi postanowiłam się podzielić z wami. Dokładniej, chodzi tu o niestandardowe reklamacje, kiedy to klient próbując oszukać specjalistę robi z siebie totalnego idiotę :)

scenka 1
Przychodzi do sklepu klient z reklamacją. Wyjmuje z siatki okulary w kawałeczkach.
Optyk: Jeju, a cóż to się stało?
Klient: Ja nie wiem proszę Pana. Takie badziewie sprzedajecie. Jechałem samochodem, okulary były na nosie i nagle BUM... (tu klient przystawia dłonie do oczu i gwałtownym ruchem je odsuwa imitując wybuch)... eksplodowały!

scenka 2
Do sklepu wchodzi pani z synem, okolo 10 letnim. Chłopczyk ma na nosie okulary. Pani wyciąga drugą jego oprawkę, całą pogryzioną. Akurat obsługiwała mama.
Klientka: Proszę Pani, proszę zobaczyć co się stało z tymi okularami!
Mama: No widzę właśnie. Całe pogryzione.
Klientka: No właśnie! Ja to chcę zareklamować!
Mama: Ale przepraszam, na jakiej podstawie?
Klientka: Bo Proszę Pani, ja robiłam te okulary razem z drugą parą dla syna pół roku temu. I on ich w ogóle nie nosił bo ich nie lubił! One cały czas leżały w futerale od państwa!
Mama: Czyli Pani chce mi powiedzieć, że nasz futerał zjadł pani syna okulary?
Klientka: No chyba tak!

scenka 3
Do zakładu przychodzi małżeństwo. Kobieta, stała klientka, przywitała się, położyła pęknięte okulary na biurku i od razu wskoczyła do gabinetu na badanie.
Tymczasem jej mąż zwrócił się do mamy.
Klient: Proszę zobaczyć co sie stało.
Mama: No właśnie widzę, żona się przespała w okularach.
Klient: (już oburzony) Ależ co Pani mówi!? Moja żona NIGDY nie sypia w okularach!
Mama: Proszę Pana, ja miałam dokładnie te same oprawki i się w nich przespałam i pękły dokładnie tak samo jak te tutaj.
Klient: Czy Pani śmie twierdzić, że ja kłamię?!
W tym momencie rozmowa została przerwana bo żona wypadła z gabinetu po badaniu.
Klientka: No widzi Pani co się stało? Przespałam się w nich, żeby to pierwszy raz i mi pękły. W ogóle wyrzucić je już trzeba, tylko te szkiełka chciałam do nowej oprawki wsadzić.
Mąż już się nie odezwał ani słowem. Czerwony jak burak wyszedł ze sklepu.

scenka 4
Klient: Proszę Pana, okulary mi się pogięły!
Optyk: Dobrze, proszę pokazać.
W tym momencie klient sięga do kieszonki na piersi gdzie ma schowane okulary. Zaczepiły mu się o materiał, więc pan zaczął je wyszarpywać. Szarpie i szarpie... i oczywiście gnie okulary jeszcze bardziej. W końcu wyszarpał je i pokazuje.
Optyk: No wie Pan, jak Pan tak trzyma okulary w kieszonce, a potem nimi szarpie to się trudno dziwić że takie pogięte.
Klient: Ależ nie! Ja je zawsze w futerale trzymam. I one same się pogięły! A dzisiaj to ot tak włożyłem...

scenka 5
Klient pokazuje do reklamacji okulary metalowe, całe stopione.
Klient: Widzi Pan co się stało? A ja nic z nimi nie robiłem! Położyłem je na nocnej szafce wieczorem, a jak rano wstałem to one tak wyglądały!
Optyk: O rany! To Pan musi z tym iść do programu nie do wiary!
Klient: Panie, czy Pan ze mnie kpi?!
Optyk: (z bardzo poważną miną) Ależ skądże Proszę Pana. Gdzieżbym śmiał?! Tylko, że takie okulary żeby stopić to trzeba temperatury około 1500 stopni. Jakaś nieczysta siła musiała przejść przez Pana dom i to zrobić! Ja bym to zgłosił do tego programu, może coś z tym zrobią zanim stopi coś jeszcze!
Klienta w tym miejscu zatkało.

Jak widać różne przypadki chodzą po tym świecie :)

2007-08-31 11:37:08 skomentuj (4)




O patriotyzmie slow kilka

Akurat mam taki piękny moment na poruszenie tego tematu. Święto Wojska Polskiego. Blah... Czym jest patriotyzm?
Dlaczego ludzie są w stanie oddawać jedyne życie jakie mają, osieracać rodziny by bronić "swojego państwa"?
Wydaje mi się, że patriotyzm to wciąż hołdowany relikt przeszłości z czasów kiedy ludzie nie mieli ze sobą większej styczności. Wszystko wydawało się wtedy takie proste. My to my, oni to oni. Łatwo było wbić ludowi ideologię dla ekonomicznych pobudek rządzących.
Bo tak naprawdę, o co było walczyć?
O język? Teraz na cały świat rozprzestrzenia się jeden i tak jest wygodniej. Ludzie się mogą komunikować, zrozumieć nawzajem. Duża część nacjonalizmu bierze się z niezrozumienia innych kultur. Czy więc te języki są takie dobre jak są różne?
O kreskę na mapie określającą granicę państwa? Terytorium.. co ono nam mówi? Tylko to który rządzący jest nad nami przecież. Moja Ojczyzna to te parę metrów kwadratowych dookoła domu do których co dzień wracam. Plus ewentualnie kilka miejsc w których bywam. Ale gdzie nie jadę to wszystko jest tak samo obce jak za granicą, a ludzie tak samo mi nieznani. Więc gdzie jest różnica?
Wszystkie podziały robią między sobą ludzie. Na własne życzenie odgradzają się nieistniejącymi ścianami i twierdzą, że poza tymi granicami żyją inni ludzie. Na szczęście w dobie internetu jesteśmy w stanie zauważyć, że ci inni są tacy sami jak my.

2007-08-15 13:30:47 skomentuj (2)






księga gości

2008
lipiec
czerwiec
2007
grudzień
październik
sierpień


Linki
Two Hearts - komiks
Saari DeviantART
Shooler Blog